31 sie 2014

BACK TO SCHOOL: haul


Hejka! Na samą myśl, że jutro zacznie się szkoła to po prostu mam ochotę coś zrobić. Do tego idę teraz do trzeciej gimnazjum, więc na samą myśl o egzaminach robi mi się niedobrze, ale no niestety trzeba to jakoś znieść. Wiem, że posty BACK TO SCHOOL, są jednymi z bardziej lubianych, bo sama uwielbiam czytać takie, czy też oglądać vlogi z takimi seriami. Ja lubię sobie umilać czas nauki ładnymi szkolnymi przyborami. Zakupy te po prostu uwielbiam, szczególnie wybieranie zeszytów. Różne okładki, wzory, kolory kuszą, więc zazwyczaj trudno mi wybrać i kupuje po prostu za dużo. Zakupy te zrobiłam już dosyć wcześnie, bo przed moim wyjazdem do Hiszpanii, gdy tylko w Auchanie pojawiła się szkolna oferta, ale post pojawia się dopiero teraz, bo nie chciałam go pisać jeszcze przed postami z Hiszpanii, bo jednak nie miałam jeszcze paru rzeczy, ale teraz mam wszystko i mogę go spokojnie przygotować.


Plecak i piórnik to chyba najważniejsze rzeczy, bo w końcu w nich przechowujemy wszystkie swoje szkolne rzeczy. Ja w tym roku zdecydowałam się na rzeczy z Housa. Już kiedyś bardzo chciałam mieć plecak stamtąd i w tym roku trafiła mi się taka okazja. Na sklepie internetowym wypatrzyłam sobie plecak w większe gwiazdy, ale gdy przyjechałam do sklepu okazało się, że jest on dosyć mały jak dla mnie, a ten był tuż obok i skradł moje serce. Piórnik stwierdziłam, że chce do kompletu i szukałam go po całym sklepie i mam! 


Jak już wspomniałam uwielbiam kupowanie zeszytów. W tym roku chciałam mieć większość minimalistycznych, ale chyba mi to nie wyszło. Na okładach większości zeszytów są jakieś teksty czy proste obrazki, co według mnie jest dobre dla osoby w moim wieku. W zeszytach z sówkami się zakochałam, a zeszyt z KEEP CALM AND BLOG ON, idealnie opisuje mnie.


Pora na rzeczy do piórnika. Tak naprawdę z tych rzeczy, że zdjęcia będę mieć tylko ze sobą w piórniku dwa długopisy z BIC'a, które uwielbiam, gumkę, temperówkę, ołówek i linijkę oraz dwa zakreślacze, kredki i cienkopisy (tak w tym małym piórniku mi się to zmieściło), których nie ma na zdjęciu. Resztę rzeczy jak ekierka, kątomierz i cyrkiel będę nosiła tylko wtedy, gdy będę ich aktualnie potrzebować w szkole.


Na zdjęciu możecie zobaczyć rzeczy, które będę służyć mi do takiej dodatkowej nauki. Pierwszy od lewej zeszyt, będzie po prostu do nauki w domu, ponieważ jest mega gruby, a mi teraz w 3 gimnazjum przyda się to szczególnie. Środkowy zeszyt będę używała na korepetycje z matematyki, gdyż w tym roku się na takie wybieram oraz trzeci będę używała do szkoły językowej. Cienkopisów i zakreślaczy, chyba nie muszę wam tłumaczyć, bo każdy wie do czego się ich używa. Na zdjęciu jeszcze zabrakło teczki, bo była tak sprytnie schowana, że zapomniałam jej wyciągnąć, ale będę do niej chować jakieś kserówki lub będzie mi ona służyć do noszenia jakiś prac do szkoły.


Tak, w tym roku szkolnym chce być zorganizowana. Powodem tego jest to, że w tym roku szkolnym przyjdzie mi dużo rzeczy na głowie i chce jednak mieć wszystko pod kontrolą. W końcu korepetycje, szkoła językowa, zajęcia dodatkowe w szkole i prawdopodobnie SKS, a jeszcze trzeba się uczyć. Do tych rzeczy na zdjęciu planuje dokupić jeszcze tablice korkową. 

Post wyszedł chyba dosyć długi, ale no trudno. Jak ja zacznę coś pisać, to lubię się rozpisywać. Planuje jeszcze dwa lub trzy posty z tej serii, mam nadzieje, że one wyjdą. A teraz lecę jakoś ciekawie spędzać ostatni dzień wakacji!

28 sie 2014

Barcelona!


Hej! W ostatnim poście, pisałam wam, że pojawi się osobny post z relacją z Barcelony, więc oto i on. Czwartego dnia naszego pobytu w Hiszpanii, odbyła się całodniowa wycieczka, właśnie do Barcelony. Po śniadaniu zbiórka i przejazd do miasta. Pierwszym naszym punktem była świątynia Sagrada Familia. Musieliśmy się do niej dostać z autokaru wąskimi uliczkami, pełnymi kamienic. Bardzo podobał mi się ten klimat. Gdy dostaliśmy się do świątyni, pani przewodnik opowiedziała trochę faktów o architekcie, który tą świątynię zaprojektował oraz o niej. Przeszliśmy kawałek dalej, aby móc zrobić zdjęcia świątyni w całej okazałości, a następnie wyruszyliśmy na tył świątyni, a tam mieliśmy trochę czasu wolnego. 





Naszym następnym punktem był stadion Camp Nou, na który chciałam wejść, gdy tylko przeczytałam na stronie biura, że będzie taka możliwość. Oczywiście było trochę nieporozumień, bo duża część grupy nie zrozumiała o co chodziło, ale szybko się wszystko wyjaśniło i weszliśmy na stadion. Dla mnie jako fanki FC Barcelony było to ogromne przeżycie, żeby zobaczyć stadion od środka. Oprócz murawy, zobaczyliśmy również szatnie piłkarzy, wejście, którym wchodzą na stadion oraz muzeum, gdzie był naprawdę dużo trofeów zespołu. 





Po zobaczeniu stadionu udaliśmy się w drogę na punkt widokowy Barcelony. Jechaliśmy ulicą, która wyglądała na najbogatszą ulicę Barcelony, bo były na niej same sklepy projektantów, więc na pewno jest to ulica uwielbiana przez wszelkie gwiazdy, które przyjeżdżają do miasta. Przejechaliśmy również obok wielkich fontann, gdzie w weekend są ich pokazy i oświetlane są one kolorowymi światłami. Gdy weszliśmy na punkt widokowy nie obyło się bez masy zdjęć, dla mnie i kilku znajomych ten czas niestety nie wystarczył, bo były tam wspaniałe miejsca do zdjęć i sesji. 



Po zobaczeniu Barcelony z punktu widokowego udaliśmy się do portu, gdzie odwiedziliśmy oceanarium. Najbardziej spodobał mi się tam tunel, który często można zobaczyć w filmach. Nad nami i przed nami, za szybami pływały rekiny, płaszczki i różne duże zwierzęta wodne. Po obejrzeniu mieliśmy jeszcze krótki czas wolny w centrum handlowym obok, ale ten krótki czas spokojnie wystarczył mi i znajomym na odwiedzenie Starbucksa. Po wszystkim zmęczenie wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy z powrotem do miejscowości, gdzie mieliśmy hotel czyli do Calelli.



Przy okazji chciałabym was zachęcić do mojego fanpage'a na Facebook'u, gdzie dodaje swoje zdjęcia. Możecie tam zobaczyć więcej zdjęć między innymi właśnie z Barcelony i Hiszpanii


Podobała się wam taka relacja ? 

26 sie 2014

Calella, Lloret, Tossa - czyli o Hiszpanii!


Hej wam! Wczoraj wróciłam z Hiszpanii i miałam się zabrać za post z relacją z pobytu tam, ale niestety byłam zbyt zmęczona podróżą tam, a do tego złapałam przeziębienie, ale podejrzewam, że to wina klimatyzacji w autokarze. Już nie przedłużam i przechodzę do tego o czym ten post jest. 15 sierpnia około godziny 7:30 wyjechałam z Częstochowy do Hiszpanii. Oczywiście nie obyło się bez przygód w podróży, bo praktycznie na samym początku drogi okazało się, że jest coś nie tak z autokarem i prawie dwie godziny czekaliśmy na drugi, ale po tym już było wszystko dobrze i około 13-14 następnego dnia byłam już w swoim hotelowym pokoju, który był dosyć mały, ale do przeżycia. Widok z balkonu też był, bynajmniej według mnie ładny, bo mieliśmy widok na basen hotelowy i część Calelli, czyli miasta, w którym byłam. Gdy się zakwaterowaliśmy mieliśmy czas na rozpakowanie się, a potem całą grupą spotkaliśmy się i poszliśmy na spacer po mieście i plaży.




Następne dni pobytu spędzaliśmy głównie na plażowaniu, kąpielach w basenie, czy wieczorne chodzenie po mieście. Odbyły się w tym czasie również trzy wycieczki. Na jedną z nich, czyli tą do Barcelony poświęcę osobny post, ale o tych do Lloret de Mar i Tossy de Mar napisze w tym.





Powyższe zdjęcia pochodzą z Lloret de Mar, czyli chyba najbardziej popularnej miejscowości na wybrzeżu Costa Brava. Słynie ona z dużej ilości klubów, co sprawia, że jest w niej bardzo dużo osób młodych nastawionych na imprezy, aż do rana. Jest w niej cały czas głośno i często ludzie zaczepiają nas na ulicy. Jakoś mi się to niezbyt podobało, bo nie jestem osobą, która lubi imprezy czy jakieś dziwne zaczepki na ulicach. Do tego plaża tam była o połowę węższa od tej, którą miałam w Calelli, więc ludzie cisnęli się jak mrówki. Z tego co widziałam nie było tam nawet miejsca na boiska do siatkówki, więc dla osób, które lubią aktywnie spędzać czas na plaży to też byłoby niezbyt dobre rozwiązanie. Ogólnie Lloret mi się podobało, ale jednak bardziej przypadła mi do gustu Calella. 


Dnia przedostatniego naszego pobytu odbył się rejs statkiem do Tossy de Mar. Od rana rana pogoda nam nie dopisywała. Gdy wstałam i zaczęłam się szykować pojawiła się burza, co nie zapowiadało dobrze, ale po śniadaniu gdy wychodziliśmy, aby udać się na statek pogoda trochę się poprawiła, bo odeszły pioruny i padał tylko deszcz. Tunele, którymi przedostawaliśmy się na plaże były zalane, więc dostanie się na nią, aby wejść na statek było trudne, ale udało się to nam. Rejs minął miło i po dwóch godzinach byliśmy w Tossie de Mar, czyli jak mówiła nam pani przewodnik, perełce Costa Bravy. Naprawdę warto pojechać, chociażby dla samych widoków, bo są one naprawdę cudowne. Przy wchodzeniu na zamek, znowu dopadła nas burza i zeszliśmy szybko z góry do miasta, gdzie z koleżankami z obozu udałyśmy się na pizzę i poczekaliśmy na zbiórkę.



koszulka i szorty - new yorker

Ogólnie mówiąc i kończąc już tego posta, che wam powiedzieć, że naprawdę warto wybrać się do Hiszpanii. Są tam naprawdę mili ludzie, niektórzy sprzedawcy w sklepikach mówią jakieś podstawowe słowa po polsku, więc łatwo się dogadać, nawet jeśli nasz angielski jest do niczego. Do tego widoki zapierające dech w piersiach, które na co dzień można podziwiać tylko w internecie, czy na zdjęciach. Mogę naprawdę powiedzieć, że zakochałam się w Hiszpanii. 

Byliście kiedyś w Hiszpanii ? Podobało się wam tam ? 

16 sie 2014

pakowanie do Hiszpanii


Hejka kochani! Gdy czytacie ten post to ja już albo dojeżdżam, albo już jestem w moim hotelu w Hiszpanii. Dzisiejszy post taki trochę lifestylowy, trochę tematyczny. Zauważyłam, że te posty cieszą się największym zainteresowaniem i mają najlepsze statystki, więc postanowiłam coś takiego napisać. Pokaże wam co zabieram ze sobą do moich toreb podręcznych i mniej więcej co znajdzie się w mojej walizce.

Mniejsza torba podręczna

W mniejszej torbie podręcznej mam takie rzeczy, które zawsze wolę mieć pod ręką, bo mogą się przydać, a raczej przydadzą się na pewno. Torebka taka przyda mi się też np. na wycieczkach fakultatywnych. Na zdjęciu możecie zobaczyć co zabieram, właśnie do tej torby, która jest z Terranovy i widzieliście ją w ostatnim poście.

Kosmetyczka w mniejszym bagażu podręcznym

Do tej kosmetyczki zabieram rzeczy takie, które służą mi do makijażu czy po prostu są przydatne w podróży. W niej zabieram ze sobą podkład, tusz, puder, korektor (którego nie ma zdjęciu, bo się skończył, ale będzie ze mną), krem do rąk, pomadkę, chusteczki antybakteryjne i żel antybakteryjny do rąk.

Duża torba podręczna

Do tej torby wkładam większość rzeczy, które mniej mi się będą przydawać jak np. koc, jedzenie czy pasta do zębów. W niej też będę mieć lusterko i okulary przeciwsłoneczne i parę innych rzeczy, których nie ma zdjęciu. 
Walizka


Na zdjęciach możecie zobaczyć co wkładam do walizki, czyli jakie ciuchy zabieram ze sobą, kosmetyki i buty.Pewnie jeszcze co nieco dołożę po konsultacjach z mamą, ale wydaje mi się, że wzięłam dużo rzeczy i będzie to ich wystarczająca ilość. Do walizki biorę też duży adapter do ładowania, książkę na drogę powrotną, małą torebkę i portfel, bo wole je np. brać na miasto niż dużą torbę, w której nie będę mogła nic znaleźć. 

Oczywiście wkładam też podstawowe rzeczy do walizki, ale tego wam chyba nie muszę pokazywać. A ja tymczasem kończę tego posta i znikam na parę dni. 

13 sie 2014

haul przed Hiszpanią

Hej wam! Jak wiecie lub nie w piątek wyjeżdżam do Hiszpanii. Będę tam 10 dni, ale nie martwcie się. Nie zapomniałam o was. Jutro zanim się spakuje, przygotuje dla was parę postów i będą to posty zaplanowane, więc nie zostawiam was na czas mojego wyjazdu bez niczego. Po powrocie czekajcie na relację z Hiszpanii, czy wycieczek w niej. Wrócę pewnie z głową pełną pomysłów na posty, a po relacjach planuje dodać jeden lub dwa posty z serii Back To School. Zobaczę jeszcze dokładnie, ale na pewno coś na temat szkoły się pojawi.

Wczoraj postanowiłam się wybrać na zakupy z mamą. Wzięła mnie ona od kosmetyczki i pojechałyśmy do Galerii Jurajskiej. Kupiłam parę rzeczy. Niektóre zostały kupione wcześniej, ale też były kupione typowo pod wyjazd do Hiszpanii. Od razu przepraszam was za słabą jakość paru zdjęć, ale jest to wywołane tym, że mam po prostu słabe światło w pokoju, a teraz gdy było zachmurzono to niestety jeszcze gorzej z tym było, mam nadzieję, że mimo to zdjęcia, jak i rzeczy przypadną wam do gustu.

top - New Yorker
t-shirt - H&M

szorty - New Yorker
spódniczka - Orsay

sweterek - Terranova

torba - Terranova

podkład rimmel stay matte w kolorze 100 - Super-Pharm
baby lips różowy - Rossmann
gumki do włosów - Sinsay

zeszyt 'my blog..' - Sinsay
książka 'Tajemnice Ali' - Empik
maska na oczy - Empik
iPod Shuffle fioletowy - iDream
powerbank - Allegro

Co wam się najbardziej spodobało ? Chcielibyście sami coś mieć z tych rzeczy ?

8 sie 2014

mój plażowy niezbędnik

torba - primark

Hej wam! Połowa wakacji za nami, a ja dopiero publikuje plażowy niezbędnik. Pewnie spytacie czemu. Powodem tego jest fakt, że dopiero 15 sierpnia wyjeżdżam na obóz do Hiszpanii. Wcześniej te rzeczy nie były mi jakoś specjalnie potrzebne na plaże, ale w normalnym użytku jak najbardziej. Pokaże wam tutaj rzeczy, które planuje zabierać na plaże w tym roku i mam nadzieję, że mi się to uda. Może i post podpowie wam co wy możecie wziąć na plażę, jeśli tak jak ja dopiero będziecie gdzieś wyjeżdżać. 

Na czym leżeć ?

ręcznik i poduszka - biedronka

Pierwszą, chyba jedną z ważniejszych rzeczy na plaże jest ręcznik plażowy. Polecam wam, żeby najlepiej był z miękkiego materiału oraz żeby był dosyć duży. Mój kupiłam w Biedronce jakiś czas temu i spełnia wszystkie warunki. Drugą rzeczą, którą stwierdziłam, że wezmę w tym roku na plażę, aby po prostu było mi wygodnie jest to poduszka, zagłówek. Jak kto woli. Zawsze lepiej położyć głowę na czymś miękkim niż na twardym piasku.

Ochrona

Ważną rzeczą w plażowaniu jest ochrona, czyli krem z filtrem. Ja zdecydowałam się na dwa. Pierwszy będzie mi służył do ochrony całego ciała i ma SPF 10, ponieważ już jestem trochę opalona, a moja skóra nie jest skłonna do oparzeń. Na dodatek jest wodoodporny, więc będzie idealny. Na twarz zdecydowałam się na filtr z SPF 50+, ponieważ nie chce za bardzo opalić twarzy, a na dodatek krem ten jest hypoalergiczny, więc nie będzie uczulał mojej twarzy, która i tak już jest nieźle zaczerwieniona. Planuje go używać pod makijaż, gdyż już kilka razy próbowałam i krem ten, wręcz utrzymywał go na twarzy dłużej. 

Coś do poczytania

Na plaży, gdy leżymy i się opalamy łatwo się nudzić, szczególnie gdy znajomi są akurat w wodzie, a nam znudziły się wodne szaleństwa. Zawsze warto mieć ze sobą jakąś książkę bądź magazyn. Nie będziemy się nudzić. To jest pewne.

Okulary

Oczywiście nie można zapomnieć o okularach. Mimo tego, że sama nosze okulary korekcyjne to na plaże zakładam przeciwsłoneczne, bo jednak ochrona przede wszystkim. Na zdjęciu możecie zobaczyć moich tegorocznych faworytów.

Coś z elektroniki


Ja jako człowiek, któremu telefon z rąk nie wychodzi na plaże muszę zabrać i jego. Można na nim zawsze przeglądać internet, słuchać muzyki i robić zdjęcia, gdy akurat nie ma się przy sobie aparatu. Do tego zawsze są gry, które będą sprawiać, że się nie nudzimy. 

Oczywiście nie możemy zapomnieć tu o rzeczach takich jak strój, czy coś do jedzenia czy picia, bo to dla mnie rzeczy podstawowe. Do picia polecam wam wodę lub ice tea, a do jedzenia coś co się tam nie roztopi na słońcu i to też planuje zabierać ze sobą. 

A wy bez czego nie możecie obejść się na plaży ?