25 kwi 2015

little things


Ostatnio wzięło mnie na wieczorne przemyślenia. Wiecie chyba o co chodzi.W poniedziałek ogarnął mnie wielki stres, bo strasznie bałam się tego co czeka mnie na następny dzień na języku polskim jako forma pisemna. Okazało się, że nie było się czym stresować, bo dostaliśmy opowiadanie, na banalny temat, które chyba poszło mi dobrze, tylko zapomniałam tytułu (jak duża ilość osób haha). Kiedy leżałam wieczorem w łóżku, lekko zestresowana kolejnym dniem, zaczęłam myśleć jaka radość pojawiła się we mnie na egzaminie, kiedy zobaczyłam temat wypracowania oraz po tym jak sprawdziłam odpowiedzi. To była jedna z rzeczy, które uszczęśliwiły mnie tego dnia. 

I wtedy zdałam sobie sprawę, jak właśnie takie małe rzeczy sprawiają, że się uśmiechamy i mamy pozytywne nastawienie. Powinniśmy się cieszyć z najprostszych rzeczy, które codziennie pojawiają się w naszym życiu i wywołują uśmiech na naszej twarzy. Dla mnie taką małą radością jest nawet to, że ładnie się pomalowałam, włosy mi się układają czy zjadłam coś dobrego. Nie musi być to zawsze jakaś rzeczy materialna, może być to też jakiś komplement, dobra ocena, czy pochwała nauczyciela. Według mnie powinniśmy doceniać takie rzeczy, bo to właśnie one składają się na nasze szczęście. Jednak chyba najważniejszą rzeczą, którą powinniśmy docenić to, to że codziennie rano budzimy się zdrowi, mamy rodzinę, bo jednak wiele jest na świecie osób, które niestety tego nie mają. 







narzutka, crop top - h&m, spodnie - new yorker, torba - primark, buty - nike roshe run

Dziś jedną z takich małych rzeczy, która mnie uszczęśliwiła jest takie małe wyróżnienie na blogu Pauliny - POLINSKA, za co serdecznie dziękuje, te miłe słowa tam zdecydowanie sprawiły, że dziś na mojej twarzy pojawił się uśmiech :)

A wy staracie się cieszyć z takich małych rzeczy ?

15 kwi 2015

czy jestem podobna do girl online?

Im bardziej boję się dostać ataku paniki, tym mniejszy staje się mój świat. 

Cytat, który widnieje powyżej, pochodzi z książki Girl Online. Została ona napisana przez brytyjską youtuberkę Zoe Sugg czyli Zoellę, którą prywatnie uwielbiam. Kiedy tylko dowiedziałam się, że wydaje ona książkę, od razu wiedziałam, że będę musiała ją mieć. Zaczęłam szukać informacji czy będzie tłumaczona na język polski, kiedy odbędzie się jej premiera itd. Po jakimś czasie trochę zapomniałam o Girl Online. Gdy na mojej facebook'owej tablicy pojawił się post, że książka wejdzie do sklepów na początku kwietnia, nawet się nie zastanawiałam czy ją kupować.

Książka opowiada o mojej rówieśniczce Penny. Prowadzi ona bloga Girl Online gdzie dzieli się swoimi najskrytszymi przemyśleniami o przyjaźni, chłopcach, szkolnych dramatach, rodzinie i atakach paniki, które komplikują jej życie.  Kiedy jej sprawy osobiste przybierają zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku, gdzie poznaję Noah, w którym sie zakochuje i opisuje to ona na swoim blogu, lecz chłopak posiada sekret, który może doprowadzić do ujawnienia jej internetowej tożsamości i zniszczyć jej przyjaźń.

Będąc ostatnio na zakupach, zauważyłam książkę w Empiku i od razu udałam się z nią do kasy. W ten sam dzień zaczęłam już ją czytać. Od pierwszy rozdziałów książka od razu mi się spodobała. Co strona, coraz bardziej utożsamiałam się z bohaterką. Może dlatego, że Penny jest w moim wieku, interesuje się fotografią i ma bloga, czyli jest w dużej części podobna do mnie, sprawiło, że książka mi się tak bardzo spodobała. Fabułę według mnie ma świetna i naprawdę polecam ją każdemu do przeczytania. Ja pochłonęłam ją w dwa dni, w czasie mojej przerwy w naukach do egzaminu. Myślę, że spodoba się ona osobom nie tylko w moim wieku, ale i starszym.





Zoe Sugg - Girl Online - Empik

Mieliście już okazję czytać tę książkę? Też lubicie Zoellę ? 

4 kwi 2015

easter & exams


Hej wam! Minęło trochę czasu od ostatniego posta, ale sami rozumiecie jaki jest żywot ucznia trzeciej gimnazjum. Codziennie jakaś kartkówka, test, sprawdzian i praktycznie same powtórki. Trudno było mi znaleźć chwile na trochę czasu wolnego. Ostatnie plany na moje zdjęcia zepsuła mi pogoda, krótka jest obecnie straszna. W ciągu jednego dnia przeplatają się nam wszystkie pory roku, ale trzeba jakoś dawać radę. Mam nadzieję, że chociaż we wtorek uda mi się wyjść z domu i zrobić zdjęcia. Od czwartku, od kiedy mam wolne staram się powtarzać do egzaminu i rozwiązywać jakieś testy gimnazjalne, w końcu egzaminy za niecałe trzy tygodnie. W sumie najbardziej boję się drugiego dnia, czyli części matematyczno przyrodniczej, co ma być to będzie krótko mówiąc. Z największym luzem podchodzę do ostatniego dnia, czyli część językowej. Na egzaminach próbnych szła mi ona dosyć dobrze, więc nie przejmuje się tym jakoś bardzo. Wczoraj zaczęłam z mamą małe przygotowania świąteczne, zrobiłyśmy ciasto i babeczki, a dziś sprzątałyśmy w domu i robiłyśmy stroiki na stoły (w tym ten na zdjęciach z mojego pokoju). Jutrzejszy dzień spędzę z rodziną, a Lany Poniedziałek, na pewno nie przejdzie mi na sucho. Obiecałam sobie, że jeśli tylko będę znajdować chwile wolnego czasu, przeznaczę go na rozwiązywanie testów, bo dla mnie jest to najlepsza forma nauki.







Z okazji Świąt Wielkanocnych chciałbym życzyć wam wszystkiego co najlepsze, bogatego zajączka, smacznego jajka i mokrego Dyngusa!