31 sie 2015

BACK TO SCHOOL #2 | 5 lifehacks & outfit


Już jutro czeka nas pierwszy września, a wraz z nim nowy rok szkolny. Sama nie wierzę jak szybko zleciały mi te wakacje. Pojutrze będę już na moich pierwszych lekcjach w liceum. Wszystko dzieje się tak szalenie szybko. Pamiętam dobrze mój pierwszy dzień w gimnazjum, który był trzy lata temu, tegoroczne rozpoczęcie też pewnie świetnie zapamiętam. Na zdjęciach możecie zobaczyć moją stylizację na rozpoczęcie, Czuje się w niej świetnie, bo dotychczas byłam zmuszana zakładać szkolny mundurek, a teraz mogłam wymyślić coś swojego. Dam Wam dziś kilka lifehacków, które choć trochę ułatwią nam nasze szkolne życie :)

1. BĄDŹ ZORGANIZOWANY!
Dobra organizacja naszego czasu to klucz do większej ilości czasu wolnego w roku szkolnym. Warto posiadać kalendarz, tablicę korkową, bądź zwykła kartkę gdzie będziecie zapisywać plan swojego dnia. Po powrocie do szkoły zróbcie sobie chwile przerwy, zjedzcie coś, wyjdźcie na dwór, a potem zabierzcie się do lekcji. Pamiętajcie tylko, aby ta przerwa nie trwała kilku godzin, tylko maksymalnie jedną. Po zrobienie prac domowych i nauce, macie czas na ewentualne zajęcia dodatkowe, hobby czy spotkania ze znajomymi. Weekendy starajcie się wykorzystać w pełni, ale poświęćcie też jakiś czas na szkołę.

2. WIECZÓR TO DOBRA RZECZ!
Starajcie się zrobić wieczorem rzeczy, które zajmują Wam najwięcej czasu rano. Lepiej zaplanować stylizację czy spakować się wieczorem, dzięki temu będziecie mieć więcej czasu i unikniecie nie potrzebnych nerwów przed szkołą, takich jak np. szukanie zeszytu na ostatnią chwilę, czy koszulki w praniu.

3. DOBRY PORANEK!
Pewnie wiele z Was ma problem ze wstaniem z łóżka rano. Ja również należę do tych osób. Dobrym sposobem na to jest, aby wasz telefon z budzikiem, lub sam budzik stał jak najdalej od Was, tak abyście wyłączając go musieli podnieść się z łóżka. Przepłuczcie twarz zimną wodą, która od razu postawi Was na nogi. Zjedzcie pożywne śniadanie, ubierzcie się, zróbcie resztę rzeczy jakie robicie rano i wyruszajcie do szkoły. Jeśli nie umiecie się wyrobić, wstańcie wcześniej. Stwórzcie playlistę z Waszymi ulubionymi piosenkami, która będzie trwała dokładnie tyle czasu ile macie, kiedy się skończy to w lepszym humorze, będziecie gotowi iść do szkoły.

4. KOLOROWA NAUKA!
Każdemu odechciewa się nauki, kiedy tylko musi patrzeć na zeszyty pełne niebieskiego lub czarnego tuszu długopisu. Fakt, nauka z takiego zeszytu jest nudna. Warto zaopatrzyć się w kolorowe cienkopisy, zakreślacze. Zaznaczając najważniejsze rzeczy później przychodzi Wam ona o wiele łatwiej. Szczególnie jest to rzecz przydatna dla wzrokowców, gdyż łatwiej im zapamiętać te rzeczy. Słuchowcom zaś polecam uważne słuchanie na lekcji, wtedy mniej czasu poświęcicie na naukę. Świetnym sposobem też są fiszki. 

5. ABY PAMIĘĆ NIE ZAWIODŁA
Każdemu zdarza się, po powrocie ze szkoły o tym co było zadane i na której stronie. Dobrym sposobem na to jest, aby po prostu karteczkami zaznaczać sobie co jest zadane. Jeśli zdarza zapomnieć się Wam o sprawdzianach, to daty zapisujcie na kartkach i wieszajcie nad biurkiem, lub w innym miejscu, gdzie będziecie o tym pamiętać. Spróbujcie też z przypomnieniami na telefonie, bo to również działa, szczególnie dla tych, którzy bez telefonu nie umieją żyć. Pewnie na początku roku wiele razy zapomnicie planu, więc czemu by nie ustawić go sobie na tapetę i mieć go zawsze pod ręką? Przyznaję, że do tego punktu trochę zainspirował mnie post Oli z Simply and White :)









sukienka - sinsay, naszyjnik - klik

Podoba się Wam stylizacja? Macie jakieś swoje szkolne lifehacki?

25 sie 2015

BACK TO SCHOOL #1 | supplies haul


Hej Wam! Dziś przychodzę do Was z postem, który w tym roku miał się u mnie nie pojawić, ale jakoś tak wyszło, że jednak on jest. Sama uwielbiam czytać posty i oglądać filmiki o tej tematyce, więc postanowiłam, że może jednak. I tak jak postanowiłam, tak też zrobiłam. Musiałam dosyć chwilę walczyć ze światłem, które nie dawało mi spokoju jak i potem samym wykonywaniem zdjęć w rozmaitych pozycjach (nie pytajcie haha). No i jest haul, nie chciałam za bardzo zaczynać od niego tej krótkiej serii, ale wyszło jak wyszło, za tydzień oczekujcie jeszcze jednego posta. A tymczasem pokaże wam moje tegoroczne przybory.

Zeszyty






W tym roku zakochałam się w zeszytach z Biedronki. Może to głupie, ale tak jest. Zeszyty stamtąd zawsze mi się podobały i w tym roku zdecydowałam na ich zakup tam, tylko jeden kupiłam w Empiku, bo tylko tam znalazłam taki jaki potrzebowałam. Domyślacie się, który to? Jako, że idę do liceum postanowiłam sobie posiadać więcej zeszytów A4 i tak też się stało. Jednak więcej jest u mnie zwykłych zeszytów A5. Okładki niektórych z nich są naprawdę świetne i gdy tylko zobaczyłam je w gazetce to wiedziałam, że muszą być moje.

Piórnik i akcesoria




Ten model piórnika chodził za mną przez dwa lata i wreszcie go mam. Spodobał mi się tym, że jest inny niż wszystkie jakie dotychczas miałam. A  w piórniku oczywiście moje podstawowe wyposażenie czyli zakreślacze i cienkopisy, bo nie lubię gdy w zeszytach jest nudno, ołówek i długopis, bo przecież trzeba czymś pisać, no i korektor i gumka, aby ewentualne błędy poprawić. Na ostatnim zdjęciu, możecie zobaczyć przedmioty, które nie mieszczą mi się do piórnika, a na pewno będą przydatne na matematyce. Wyprzedzając pytania kalkulator jest z Tigera, piórnik kupiłam na Allegro, a reszta to tradycyjnie Biedronka haha.

Akcesoria i pomoce



Tu znowu pojawiają się zakreślacze, ale te zostaną w domu. Słownik języka francuskiego również mi się przyda, ponieważ czekają mnie kolejne trzy lata z tym językiem. Duży zeszyt do nauki, aby się łatwiej uczyło oraz kalendarz i kolorowe karteczki, aby być zorganizowaną. Dodając zdjęcia na bloggera, zobaczyłam, że zapomniałam wam o pokazaniu teczek, które kupiłam, ale może przy okazji kiedyś je zobaczycie. 

Plecak


W tym roku postawiłam na coś klasycznego, a jest to zwykły czarny plecak z Vansa. Spodobał mi się jego krój i prostota oraz to, że będzie pasował praktycznie do wszystkiego. Planuje kupić również popularną czarną torbę z H&M, aby mieć ją do jakiś bardziej eleganckich stylizacji. 

Podobają Wam się rzeczy? Macie coś takie same lub podobne?

19 sie 2015

Bułgaria 2015


Hej Wam! Wróciłam z Bułgarii cała i zdrowa, i dziś przychodzę do Was z małym postem ze zdjęciami stamtąd. Nie będę kłamać, że zakochałam się w niej tak jak w Hiszpanii, ale podobało mi się tam. Ludzie i klimat tam panujący całkiem mi przypasował. Obóz, który odbył się w Słonecznym Brzegu mogę uznać za udany. Jedyne co było dla mnie męczące to podróż i stanie w korku na granicy Serbii w drodze powrotnej. Odwiedziłam tam Nessebar i głównie stamtąd pochodzą zdjęcia, ponieważ wychodząc gdzieś zapominałam aparatu, albo po prostu się o niego bałam. Chodząc miastem pełno ludzi, którzy zaczepiają i zapraszają do klubów, restauracji, ogólnie kraj i miasto bardzo towarzyskie, typowo imprezowe, więc raczej ciężko tam odpocząć, ale jeśli się postara to jest to do zrobienia. Jednak jedzenia hotelowego nie polecam, bynajmniej w hotelu, w którym ja byłam było ono okropne. Arbuz podawany na kolację był mega pyszny, jednak chyba nie pobije naszego 17 kilogramowego arbuza Bartka, którego kupiły dziewczyny ode mnie z pokoju haha. Ostatniego dnia odwiedziliśmy aquapark Action, który okazał się być chyba największą atrakcją. Skorzystałam tam chyba z każdej możliwej atrakcji i żałuję, że nie mogliśmy być tam dłużej. Sam kraj jest świetny, jednak chyba ja zostanę wierna mojej Hiszpanii, co nie zmienia faktu, że Bułgarię Wam polecam i też mi się tam podobało.







szorty - stradivarius

No i na koniec chciałabym pozdrowić cały 6 turnus, z którym naprawdę trudno nie było się nudzić! 

Byliście kiedyś w Bułgarii? Podobają się Wam zdjęcia?

10 sie 2015

karma always wins

Ale karma zawsze wraca, szczególnie gdy zbyt często śmiało jej się w twarz.

W chwili gdy w czytacie tego posta ja prawdopodobnie wyleguję się na plaży, bądź na leżaku przy basenie w Bułgarii. Tak jak mówiłam, nie zapomniałam o Was i post jest. Zastawialiście się kiedyś nad karmą? Nad tym jaki jest jej sens i na czym to wszystko polega? Ja miałam ostatnio takie chwile nocnych rozmyślań. Mimo, że nasza wiara jakoś karmy nie dopuszcza to jednak można ją zauważyć w naszym życiu bardzo często. Możemy ją wyrazić w naszym polskim powiedzeniu Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Karma właśnie taka jest. To co zrobimy źle wobec kogoś wróci do nas, w najmniej spodziewanym dla nas momencie, nawet z kilkukrotnie większą siłą. Jednak dobre czyny również wracają. Tak samo jak w przypadku złych, mogą być o wiele większe niż te które uczyniliśmy. Zatacza ona koło, dobre i złe uczynki powracają do nas, czy tego chcemy czy nie. Także pamiętajmy co czynimy, to zawsze odbije się na naszej przyszłości, bo sami tworzymy ją i jej koło.











kombinezon i kurtka - sinsay, buty - new yorker

A wy wierzycie w karmę?

3 sie 2015

be your own queen

Ty, jak nikt inny we Wszechświecie, zasługujesz na swoją miłość

Wiele nastolatków ma ogromny problem z akceptacją siebie. Porównują się do swoich ideałów, przez to tracąc wiarę w samego siebie. Nie wiedzą, że osoby na okładkach, ich ideały wcale takie nie są. Gubią jakiekolwiek poczucie własnej wartości. Myślą, że można się choć trochę do nich zbliżyć. Dziewczyny popadają w anoreksje, bulimię, oglądając zdjęcia wychudzonych modelek w magazynach, a chłopaki ćwiczą, bo przecież musza mieć ciało jak sportowiec, czy kulturysta. Po co to wszystko? Przecież nie trzeba mieć ciała jak Ewa Chodakowska i twarzy jak Selena Gomez, aby być pięknym.

Sama jakiś czas temu, próbowałam dążyć do ideałów. Figury moich idolek to coś o czym marzyłam. Wierzyłam, że mi się uda, że moja skóra będzie nieskazitelna tak jak ich. Grubo się myliłam w tym wszystkim. Zaczęłam nad tym myśleć. Analizowałam wszystko, dlaczego wszyscy starają się być jak idole.  I wtedy doszłam do czegoś. Idole to też ludzie, zazwyczaj są to gwiazdy, więc mają oni pieniądze, które pomagają im w staniu się piękniejszym przez różne zabiegi, treningi. Często trudno wśród nich znaleźć osobę, która nie zmieniła dzięki pieniądzom choć jednej małej rzeczy. Nie każdy na może sobie na to pozwolić, ale post nie o tym. Akceptacja samego siebie to rzecz  trudna. Trzeba naprawdę wiele cierpliwości i czasu, aby się zaakceptować, jeśli tego nie robimy. Z początku najważniejsze jest próbować robić coś, co pomoże tam w choć małej akceptacji siebie. Jeśli nic nam nie wychodzi, trzeba powoli oswajać się z samym sobą. Coś może nam nie wychodzić, więc starajmy się to zaakceptować. Próbujmy spojrzeć na siebie od tej lepszej strony, na to co się nam w sobie podoba, wypisać to i powiesić w jakimś widocznym miejscu wraz z jakimś cytatami motywującymi do akceptacji siebie. Potem spróbować z rzeczami, które nam się w sobie w ogóle nie podobają. Postarajmy się spojrzeć na nie choć z jednej małej, lepszej strony. Ja od zawsze nie mogłam się przekonać do moich nóg, zawsze wydawały mi się okropne, ale pewnego razu zauważyłam w nich kilka pozytywnych rzeczy, mianowicie to, że są długie i wiele osób też chciało by je takie mieć. Tak samo z moim wzrostem, wiele dziewczyn o nim marzy. Wmawiałam to sobie często, tak, że powoli to w sobie zaakceptowałam. Mimo tego, że często w rzeczach, które w sobie akceptuje, coś mi przeszkadza to próbuje o tym nie myśleć. Uśmiecham się i idę dalej. Ja w pełni jeszcze siebie nie zaakceptowałam, na pewno to kiedyś nastanie. Znajdźcie w sobie swoją własną królową, Wasz mocny punkt. Pamiętajcie, że jeśli wy siebie zaakceptujecie to inni też was zaakceptują, nie ważne czy jesteście grubi, czy chudzi, niscy czy wysocy. Pewnie jeszcze się dziwicie, czemu wspomniałam na początku o tych ideałach. Myślimy, że kiedy będziemy ideałem to będziemy siebie w pełni akceptować, ale wcale nie musi być, bo możemy źle się czuć. Po co też stawać się ideałem, skoro możecie być piękni sami do siebie. Tak samo charakter. Jego również trzeba zaakceptować i uwierzcie, że po pewnych sytuacjach w życiu sami go zaakceptujcie, bo jego samego ciężko zmienić, tak aby nam pasował. Nie próbujcie go za nic zmienić na siłę, bo możecie go tylko popsuć. Podsumowując róbcie wszystko, aby się zaakceptować, bo jeśli się akceptujemy to na pewno jesteśmy szczęśliwsi, bo nie przejmujemy się tym co w nas, się nam nie podoba.










top - klik, szorty - klik, wianek - pożyczony, buty - new yorker, bransoletka - soufeel


Jakiś czasu temu przyszła do mnie moja pierwsza paczka z Dresslink. Na paczkę około trzech tygodni. Ubrania przyszłym zapakowane w plastikowych siateczkach. Jak dla mnie są naprawdę świetnej jakości i co najważniejsze pasują na mnie, a o to się bałam najbardziej. Na pewno będą często przeze mnie noszone. Co do zdjęć, to już kolejny raz wybrałam się na zdjęcia z Agnieszką, która również robiła mi zdjęcia przy początkach mojego bloga. Jestem z nich naprawdę zadowolona i myślę, że naprawdę mogę polecić wam jej fanpage, który znajdziecie, klikając w link na górze. Pewnie jeszcze nie raz zobaczycie jej zdjęcia u mnie na blogu. Zmieniłam również design bloga, który przysporzył mi wiele nerwów, ale dałam radę. Mam dla Was też informację, że w czwartek wyjeżdżam na obóz do Bułgarii, ale nie musicie się martwić, gdyż, w czasie mojego pobytu tam pojawi się na blogu jeden post, a po powrocie na pewno będzie relacja i może jakaś sesja stamtąd. Piszcie koniecznie jak Wam się podoba :)

A wy akceptujecie siebie ?