24 paź 2015

new monotony


Nie cierpię monotonii, a żyję wśród ludzi, którzy rutynę rozpoczynają
ze wschodem słońca.

Nie było mnie tu ponad miesiąc, wiem, że to było złe wobec moich czytelników, na moim prywatnym asku ludzie wytkali mi to, że zapomniałam o blogu, że po co go prowadzę, że może lepiej usunąć. Ja jednak nie ulegałam im i dobrze wiedziałam co robię nie pisząc przez taki czas, jednak w stu procentach za powód mojej nie obecności mogę uznać wprowadzania nowej monotonii. Pierwszego września przekroczyłam progi liceum. W moim życiu pojawiły się nowe obowiązki, nowe znajomości, nowi nauczyciele, nowa szkoła. Właśnie te obowiązki sprawiły, że ta monotonia się u mnie pojawiła, a wraz z nią nawet brak czasu. Codzienne męczące pobudki o godzinie 5:00-6:00, autobusem do szkoły, a powrót z niej 14:30-16:00, zależy od długości lekcji. Szybki obiad i za lekcje wraz z nauką do wieczora, kąpiel, pakowanie i szykowanie i dobranoc, i tak codziennie, w kółko. Zero chwili na jakikolwiek dłuższy odpoczynek. Nowa monotonia zaczynała mnie powoli wykańczać, nawet weekendy były pełne nauki. Uwierzcie, że nawet nie pomagała dobra organizacja. Jednak powoli zaczynam się przyzwyczajać, nowa monotonia już mnie tak nie nie męczy. Zdarzają się czasami chwilę zawahania, lecz jestem tego zdania, że gdyby nie one to po prostu byłoby zbyt łatwo.

Monotonie mogą być trudne, z czasem mogą stawać się dla nas nudne i męczące, najważniejszym jest chyba, aby próbować chociażby na kilka chwil urozmaić sobie każdą wolną chwilę. Popadając w rutynę można się się od niej uzależnić, jeśli ona codziennie będzie wyglądać tak samo. Dlatego tak ważne są jej urozmaicenia, chociażby zwykła zamiana kolejności porannych czynności, czy zmiana drogi do szkoły. Te proste rzeczy sprawią, że nasza rutyna może być nie tylko urozmaicona, ale i nie nudna.










koszula - h&m, spódniczka - second hand, buty - converse

A wy daliście się porwać nowej monotonni?